 | 67 Rajd Polski przeszedł do historii. Wystartowałem z Robertem Luty w świeżo zbudowanym kultowym Subaru Legacy. Jako, że było to nowe auto i Robert również się go uczył, założenie było tylko jedno: połykanie kilometrów oesowych, nauka i oczywiście meta w Mikołajkach. Po piątkowym prologu, w sobotę przywitała nas piękna słoneczna aura i do pierwszej pętli rajdu ruszyliśmy zgodnie z założeniami. Zaczęliśmy spokojnie, ale dobrze i nic nie wskazywało na to, że na trzecim Oesie wpadniemy w wodną pułapkę. Kiedy nadjechaliśmy w to miejsce, niewiadomo było gdzie znajduje się droga, którędy pojechać aby nie ugrzęznąć w głębokiej wodzie. Jak na złość wpadliśmy chyba najgłębiej i wyciąganie nas trwało prawie 10 minut. Szkoda tego straconego czasu, bo była realna szansa na dobry wynik w pierwszym dniu rajdu. Jakby mało było przygód, całe wodowanie było przyczyną problemów ze sprzęgłem, które spowodowało, że pierwsza pętla drugiego dnia rajdu była dla nas ostatnią. Przez trzy odcinki podróżowaliśmy już o dwóch biegach, próbując oszczędzać jeszcze sprzęgło i skrzynie biegów. Niestety, po 4 odcinku specjalnym brakło kompletnie sprzęgła i nie można było już wrzucić ani jednego biegu. Niedosyt z nieukończonego prestiżowego, ale jakże trudnego Rajdu Polski i mety w Mikołajkach jest wielki. Może za rok... :)
Zobacz galerię z rajdu |